• 30 lipca 2007

Koncert ''Wokół Beethovena'' na Zamku

Koncert ''Wokół Beethovena'' na Zamku
fot. Grzegorz D. Szłowieniec


Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że raz na parę tygodni można w naszym mieście zaczerpnąć trochę kultury i wybrać się na jakiś kameralny koncert. Ku naszemu szczęściu Pszczyna jest miejscem, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie. Ten weekend zdecydowanie należał do fanów muzyki, jak o niej się zwykło mówić, poważnej.

Niedzielne popołudnie obfitowało wręcz w uniesienia związane z delikatnymi dźwiękami wydobywającymi się z klasycznych instrumentów. Już o godzinie szesnastej mogliśmy w otoczeniu parkowym słuchać przepięknych suit w wykonaniu Śląskiego Kwartetu Dętego.

Na spragnionych dalszych wrażeń o godzinie siedemnastej, w przepięknych wnętrzach Sali Lustrzanej Muzeum Zamkowego, czekał już wspaniały koncert finałowy II-go Letniego Festiwalu Arcydzieł Kameralistyki „Wokół Beethovena”. W trakcie koncertu nie usłyszeliśmy jednak nic z twórczości Beethovena. W fascynujący świat dzwięku skrzypiec i fortepianu, wygrywając m.in. sonaty Sergiusza Prokofiewa i Alfreda Schnittke, wprowadzili nas wspaniali artysci – laureatka wielu konkursów skrzypcowych, Anna Maria Staśkiewicz (skrzypce) oraz Marcin Sikorski (fortepian), uważany za najwybitnijszego polskiego pianistę-kameralistę. Nie bez echa powinno przejść postawione na wysokim poziomie prowadzenie Kamili Kiełbińskiej, która w poetycki wręcz sposób przybliżała audytorium historię powstawania i znaczenia utworów.

Jak zawsze w tego typu wydarzeniach o ich powodzeniu świadczy reakcja publiczności (zaszczyconej obecnością samego burmistrza Pszczyny – Krystiana Szostaka), a ta w tym wypadku była tak zachwycona koncertem, że nie pozwoliła zejść artystom ze sceny. Na bis mogliśmy usłyszeć „Legendę” najznamienitrzego polskiego wirtuoza skrzypiec, Henryka Wieniawskiego.

Koncert ''Wokół Beethovena'' na Zamku · fot. Grzegorz D. Szłowieniec


Jeszcze raz dziękujemy wykonawcom za wspaniały popis umiejętności, a organizatorom życzymy jeszcze więcej tak udanych imprez w przyszłości.

Grzegorz D. Szłowieniec