• 15 lutego 2006

DZ: Rozmowa z M. Klussem dyrektorem Muzeum Zamkowe

Rozmowa Dziennika Zachodniego z Maciejem Klussem, dyrektorem Muzeum Zamkowego w Pszczynie.

DZ: Muzeum Zamkowe obchodzi w tym roku 60-lecie działalności. Z czym wchodzicie w ten jubileuszowy rok?

Maciej Kluss: Na pewno z zadowoleniem, że dzięki temu, iż nasz organizator, Urząd Wojewódzki, dostrzega nasze problemy i stara się nas wspomagać - mogliśmy podjąć bardzo poważne remonty. Najpierw centralnego ogrzewania, potem dachu. Właśnie w tym roku, mam nadzieję, on się zakończy. Została część południowa i figury aniołów u podstawy masztu. Podobnie jak gzymsy, tak i te dwie rzeźby z blachy cynkowej były w bardzo złym stanie.

DZ: Co z elewacją? Po wyczyszczonym balkonie od strony północnej widać jak bardzo potrzebuje ona podobnego zabiegu i konserwacji.

MK: Elewacja to jest problem, bowiem otrzymaliśmy na nią pieniądze ze ZPOR-u (Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego), ale czekają one na wykonawcę. Jeden przetarg został unieważniony z powodu błędów w ofertach, drugi się ciągnie, sprawa oparła się o arbitrów w Warszawie i sąd w Katowicach, do którego myśmy się odwołali.

Przetarg jednak musi się odbyć jak najszybciej, bo im później wyłoniony zostanie wykonawca, tym poważniejsze zagrożenie terminów rozpoczęcia prac. Opóźnienia grożą niewykorzystaniem środków unijnych. Przyznane są one do pewnego okresu, praktycznie powinniśmy zakończyć roboty do końca 2007 roku. Jeśli tego nie zrobimy, pieniądze przepadną. Zakres prac jest poważny, oprócz renowacji elewacji, okien, obejmuje również tarasy.

DZ: Kiedy i w jaki sposób świętowany będzie jubileusz?

MK: Obchody planujemy na 11 i 12 maja. Odbędzie się wtedy sesja naukowa. Pierwszego dnia poświęcona rezydencjom w zieleni, drugiego - zbrojowni, którą będziemy otwierać w piwnicach gotyckich. Niektórzy z naszych stałych bywalców pewnie pamiętają, że ona już tam kiedyś była.

Niestety, poziom wód gruntowych gwałtownie się w pewnym czasie podniósł, spowodował wzrost wilgotności i ekspozycję trzeba było zdemontować, by nie narazić eksponatów na zniszczenie. Teraz wody opadły, prawdopodobnie za sprawą regulacji Pszczynki, i uznaliśmy, że zbiory mogą tam powrócić.

Więcej czytaj w Dzienniku Zachodnim.